poniedziałek, 16 lipca 2012

Smoleńsk to nie był wypadek

Całkiem niedawno byłem na dworcu Bydgoszcz Główna, gdzie czas stoi w miejscu jakby bardziej intensywnie. Znam ten dworzec od ponad dwudziestu lat i nie zmienia się na nim nic, dosłownie nic.
No, może poza telewizorami na peronach, gdzie ludożerka może sobie pooglądać TVN24.

Do pociągu było jakieś 15-20 minut, więc zdążyłem obejrzeć pewien arcy-ciekawy reportażyk, który mogli nakręcić tylko i wyłącznie propagandziści z TVN-u. Temat: najbardziej spektakularne wydarzenia w telewizji w historii. W USA zrobiono badania i wyszło, że najbardziej ludziom w pamięci zapadł obraz ataku na WTC, huraganu Katrina itd.
Kłamcy z TVN24 postanowili więc opracować swój własny ranking, przy tworzeniu którego nie posłużyli się żadnymi badaniami opinii publicznej. Żadnej próby badawczej, żadnej informacji o czasie trwania badania, nic. TVN-owskie nic.

Na pierwszym miejscu: Euro 2012, na drugim Madzia z Sosnowca, a na trzecim: WYPADEK w Smoleńsku.
Zaraz, zaraz; jak powiedzieliście?
W teorię zamachu nie wierzę, wiele razy dawałem wyraz swojej frustracji religią smoleńską i sposobem, w jaki wykorzystuje się tamto wydarzenie do walki politycznej (http://pobozny-socjalizm.blogspot.com/search/label/Smole%C5%84sk), ale, kłamcy, to na pewno nie był WYPADEK.
Wypadek to miał mój tata, jak wpadł w poślizg i stuknął w drzewo. Wypadek miała moja znajoma, gdy wpadł na nią inny samochód. W wypadku może zginąć nawet kilka osób, ale gdy ginie ich prawie 90 osób to już jest katastrofa.
Tak, katastrofa. Bez względu na to, czy ginie w nim wróg polityczny, czy przyjaciel, przy takiej skali śmierci mówienie o Smoleńsku jako o wypadku to zwykła niegodziwość.