czwartek, 9 sierpnia 2012

Mowa nienawiści

Dziennikarze TVN24 zrobili reportaż o policjancie z Pasłęka, którego twarz została wykorzystana do tysięcy głupich i chamskich obrazków zamieszczanych w sieci. (Reportaż dostępny tutaj)


Żałosne jest to, że państwo uniemożliwia ściganie ludzi kradnących cudze dane bez ich zgody. W zamian państwowy prokurator generalny woli ścigać "mowę nienawiści" (co to u licha jest?). W mediach już trwa kampania na rzecz nowej ustawy, której celem będzie zamykanie ust osobom rozpowszechniającym treści niewygodne dla władzy. Jako przykład niech posłuży następujący materiał: (Grażyna Żarko)

Wszystkim przeciwnikom IP polecam ten właśnie przypadek do rozważania. Facet pracuje gdzieś (w tym wypadku nie ważne, ze dla Lewiatana), a jego firma zamieszcza jego zdjęcie na stronie. Plik należy do firmy, a ta udostępnia go w Internecie. Ale przez udostępnienie w Internecie prawo własności się nie zmienia. Właściciel ma prawo zażądać, aby nikt nie kopiował jego zdjęcia bez jego zgody.
Gdyby policjant był bogaty, jego prawnicy skutecznie zablokowaliby rozpowszechnianie głupich zdjęć, ale ponieważ jest biedny i z miasteczka na Mazurach, państwo go olewa. Ochrona danych w Internecie działa jedynie dla najbogatszych, bo za egzekucję prawa odpowiada państwo, najbardziej kiepska firma z możliwych. Zwyczajnie nie stać jej na to, aby zatrudnić ludzi i sprzęt do ścigania setek (milionów?) przypadków naruszenia własności nośników twórczości intelektualnej. W zamian proponuje inwigilacyjne monstra w rodzaju ACTA, które sprawiają, że piraci zyskują społeczną akceptację i wciąż czują się bezkarnie. 

Czas sprywatyzować usługi sądownicze i policyjne, a niewinni ludzie nie będą upokarzani.