piątek, 22 lutego 2013

Lekcja przedsiębiorczości

Rzadko słucham radia - jadąc autem zazwyczaj włączam swoją własną muzykę. Ale każda płyta kiedyś się kończy i wtedy trzeba przełączyć się na radio. Ostatnio w rozgłośniach radiowych można posłuchać następującej reklamy:
Ta reklama to prawdziwy znak czasu. Pozwólcie, że wytłumaczę dlaczego.
Oto przedsiębiorcy próbują przekonać społeczeństwo, że są mu potrzebni, a dokonują tego przy pomocy ... środków budżetowych!! Przedsiębiorczość to przecież umiejętność oszczędzania własnych środków i inwestowania ich z myślą o dobrach, które powstaną w przyszłości. Państwo to antyteza przedsiębiorczości: jego zyski, w przeciwieństwie do przedsiębiorcy, są zawsze pewne, gdyż pochodzą z przymusu. Prawdziwy przedsiębiorca musi wiecznie zabiegać o klientów, a państwo nimi gardzi. Jaki jest więc sens zachęcać ludzi do przedsiębiorczości przy pomocy instytucji, która ją zwalcza?

Po jaką cholerę komu taka reklama?!

Jak nisko upadli przedsiębiorcy, że nie potrafią nawet wyłożyć z własnej kieszeni na krótką reklamę w radiu?

Ile w tym kraju jest jeszcze ludzi, którzy potrafią zrobić cokolwiek bez udziału państwa?
Ja znam garstkę, którą wszyscy mają za lekko stukniętych i których próbuje się zaszczuć lub wyśmiać. Ale szczerze mówiąc to naprawdę wolę być wyśmiewany i szczuty niż żyć cudzym kosztem.